menu

Ślub i nastrojowa sesja małżeńska o poranku z warszawską Pragą w tle - Natalia i Bartek

“Nie chcemy zdjęć z klasycznego wesela” – zaciekawiona przeczytałam wiadomość, którą dostałam od Natalii. Od tamtej pory zaczęłyśmy się regularnie wymieniać pomysłami dotyczącymi dnia ślubu Natalii i Bartka. „Zróbmy w takim razie nastrojową, lecz jednocześnie totalnie wyluzowaną sesję zdjęciową podczas Waszego pierwszego wspólnego poranka w małżeństwie” – odpisałam. I to było to.

Zaplanowaliśmy to tak, że w dniu ślubu wszystko toczyło się powolnym rytmem. Znaleźliśmy czas na wzruszające pierwsze spotkanie wśród budynków porośniętych bluszczem, na powolny spacer po warszawskiej Pradze, odwiedzając po kolei maleńkie zapomniane podwórka. To było jak przeniesienie się do innego świata. Zakurzone kapliczki opływające w plastikowe kwiatki, kameralne ceglane dziedzińce, stare klatki schodowe, gdzieniegdzie murale bądź graffiti. Kilka ulic dalej jakaś podwórkowa kapela grała akurat wszystkie największe przeboje z warszawskiej Pragi. Znane melodie prosto pod nasze okna przyniósł nam ciepły wrześniowy wiatr. ArtBistro Stalowa 52 otuliła nas swoim przyjemnym wnętrzem podczas przygotowań i sesji poślubnej o poranku. Poznałam najpiękniejszego kota na świecie o prawdziwie królewskim charakterze (na marginesie: jestem totalną kociarą, więc ta relacja z góry była skazana na sukces). Tak bardzo się cieszę, że mogłam być częścią dnia Natalii i Bartka, że mogłam wpasować się niektórymi pomysłami w ich potrzeby, że mieli odwagę po prostu zrobić to po swojemu. Zrezygnowali z wesela, którego nie czuli, na rzecz przyjęcia w knajpie z przyjaciółmi. Wiecie jak było fajnie?!

zamknij menu